Szukaj

14 lutego 2016

Nowe rozdziały

Flawless Raikes pozdrawia :)




 O tym, jak paradoksalne potrafi być życie...

 Shōri Chan
2. Współlokator, czyli jak wytrzymać z Uchihą pod jednym dachem.

— Ech, a ty jak zwykle jojczysz. Jesteś taka sama, jak twoja matka. — Typowy tata.
— Wiesz, nie widziałam się z Sasuke od dwóch lat, a teraz mam z nim mieszkać. Nic dziwnego, że trochę się cykam. — odparłam z lekkim oburzeniem.
— Nie przesadzaj! — zawołał wesoło tata. — Nie będzie tak źle! Sasuke zawsze za tobą łaził, jak byliście mali. Wątpię, żeby tak nagle cię znielubił.
Żebyś się nie zdziwił, tatku...
— A co jak ma dziewczynę? — spytałam w przestrzeń. — Przecież ja rzygnę, jak będą się mizdrzyć tuż pod moim nosem!
— Zrób im zdjęcia i zaszantażuj, że jak nie przestaną, to opublikujesz je na stronach dla dorosłych. — podsunął tato tak zwyczajnym tonem, jakby doradzał mi w wyborze dzisiejszej pary spodni.


______________________________________________


I Don't Want To Die!

ElvisDub
Rozdział 19

Powoli otworzył powieki. Mgła przed oczami nie pozwalała mu zobaczyć wyraźnych kształtów, to też nie miał pojęcia na co patrzy. Był oszołomiony. Nie pamiętał co się stało. Jego wzrok po chwili zaczął się stopniowo wyostrzać i ujrzał sufit, po którym błądziły mniejsze i większe rury. Krople wody skapywały z jednej z rur, a charakterystyczny odgłos kropli lądującej w wiadrze, docierał wyraźnie do jego uszu. Rozejrzał się dookoła, błądząc powiekami, to tu, to tam. Szybko stało się dla niego jasne, że nie był to jego pokój, ani żadne znane mu miejsce. Brudne pożółkłe ściany, rury, jakiś prowizoryczny stolik stojący zaraz obok niego, a on sam leżał na jakimś niewygodnym porwanym materacu. Drzwi były jakby metalowe, a przynajmniej taki miały kolor. Widniały na nich jakieś naklejki z ostrzeżeniami...


______________________________________________


just close your eyes and breathe

Flawless Raikes
1. "It beats me black and blue, but it fucks me so good."

- Musisz dać mi oddychać - usłyszała, patrząc w jego niebieskie tęczówki. Jednocześnie próbowała doszukać się w nich jego prawdziwych myśli. Tak było? Chciał tylko trochę więcej przestrzeni, czy chciał jej o wiele więcej? Miał dobre serce, kochał ją - może po prostu nie chciał jej mówić o rozstaniu, żeby nie złamać jej serca? Może oczami wyobraźni widział jak zanosi się płaczem, gdy on wypowiada tych kilka zakazanych sentencji (...)
- W porządku... - mruknęła cicho i ledwo dosłyszalnie, czyli tak, jak robiła to zawsze. - To znaczy, że wychodzisz?
- Tak.
- Niech będzie...
Naruto uśmiechnął się półgębkiem. Pochylił się nad nią, by ucałować ją w czoło.


______________________________________________


Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej, wtedy i łzy będą smakować jak szczęście

Erroay von Uchiha
31. Różnice poglądów

– Dobrze. O wartości danego shinobi świadczy jego ranga – zaznaczył Fugaku.
– A przypadkiem nie umiejętności?
Mężczyzna posłał Haniko obojętne spojrzenie.
– Właśnie to powiedziałem. Ranga świadczy o umiejętnościach – wyjaśnił.
– Niekoniecznie… – Tylko tyle zdołała powiedzieć, zanim nie została dźgnięta łokciem przez Sasuke. Nie miała zamiaru się wymądrzać i wykłócać z Fugaku, ale się z nim nie zgadzała. Przecież prowadzili kulturalną pogawędkę, prawda? Miała prawo do wyrażenia własnej opinii. – Przykładowo egzamin na chūnina jest dosyć specyficzny. Ma na celu sprawdzenie pracy zespołowej drużyny, jednak jest na tyle niedopracowany, że z tego też powodu wyklucza pojedyncze, zdolne jednostki, przydzielone do źle skonstruowanych drużyn.
– Ach tak.
– Znam żywy przykład utalentowanego shinobi, który do dziś jest geninem. Oczywiście system rang ma wiele zalet i z grubsza klasyfikuje odpowiednie osoby na odpowiednich stanowiskach, aczkolwiek nie oceniałabym ludzi tylko na tej podstawie – wytłumaczyła z powagą.
Przy stole zapadła cisza. Fugaku ze skrzyżowanymi rękoma i obojętnym wyrazem twarzy wpatrywał się w nieskazitelnie biały obrus.


______________________________________________


Let's leave this world , let's go somewhere alone me and you .

Ayame
Rozdział 1

Zarzucając na ramiona ciemny płaszcz, wyszła z domu.
Mimo wczesnej pory na ulicach tętniło życie. Z jednej strony kupcy, którzy przygotowywali się do swojej pracy, bawiące się dzieci, a nawet staruszkowie,którzy wesoło rozmawiali z innymi.
Kierując swe kroki do stajni za domem, dziewczyna została zatrzymana przed dobrze znany jej głos:
-Wiedziałam,że z ciebie to nie będzie nic dobrego.
-Dzień dobry pani Foxweidler.- Dziewczyna spojrzała w stronę szaro włosej kobiety, której zielone oczy wpatrywały, się w jej osobę z wyższością.
-Prawdziwa kobieta powinna nosić sukni, a nie potargane spodnie, kryjąc swe uroki za płaszczem. Powinnaś już mieć męża i kilka dzieci, zamiast jeździć konno! To nie jest dla dam!
-Kochanie daj jej spokój, młode dusze muszą się wyszaleć- Przy boku kobiety stanął niski staruszek, podpierający się starą, dębową laską. Zawsze uśmiechnięty pan, o bystrych, ciemnych oczach.


______________________________________________


Zapomniane Istnienia

[5] O mężczyznach przy lampce wina
Kaori Chan

Wyprostowałam się i pewnym krokiem podeszłam do drzwi. Otworzyłam je z rozmachem, szybko, jakbym miała za nimi ujrzeć ciocię ze wsi, na która czekałam wieki. Tym czasem zobaczyłam… kogoś kogo się zupełnie nie spodziewałam.
— Naruto? — wykrztusiłam zdziwiona, ale szybko przypomniałam sobie, że ten drań nie zasłużył na takie miłe powitanie, nie po tym jak Hinata przez niego płakała. — Czego tu chcesz?
Blondyn oddychał ciężko, policzki miał zaczerwienione od mrozu. Niedopięta kurtka odsłaniała źle zapięta koszulę, szalik prawie spadał mu z szyi na ziemię, jeden but miał rozwiązany. Zastanawiałam się jakim cudem tak ubrany po drodze nie złamał sobie nogi albo nosa. Włosy miał rozczochrane, usta spękane. Czyżby biegł, pomyślałam. Chyba tak. Był w redakcji czy w domu, zastanawiałam się dalej, podczas gdy on stał i oczekiwał, że wpuszczę go do środka.
— Przyszedłem do Hinaty — odpowiedział wyraźnie, pewnie.
— Zapomnij. — Dźgnęłam go palcem wskazującym w pierś. — Masz zakaz wstępu do mojego mieszkania. Od teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z nami