Szukaj

14 lutego 2017

Nowe rozdziały


Ministerstwo FF o Naruto życzy wszystkim dużo miłości 




Szept szaleństwa budzi demony ciemności


Nobie
Rozdział 11 "W imię czego?"

Od otrzymania tej wiadomości masz 48 godzin.
Jeśli nie stawisz się w Konoha na czas, zabiję ich wszystkich. A potem dotrę do Ciebie i będziesz patrzył, jak zabijam Sakurę Haruno i wszystkich tych, na których — w jakiś chory i pokręcony sposób — Ci zależy.
Czas start, Uchiha!

***

JiraShizu - czy wszystko musi mieć sens?


VampirkaKP
Rozdział 4 - Podglądając podglądacza

"- Shizune.. Ostatnimi czasy to ja podglądam Ciebie częściej niż Ty mnie…

Wiedział doskonale, że młoda kunoichi obserwuje jego treningi. Podejrzewał, że w ten sposób Tsunade zbiera o nim informacje. Nie dekonspirował jej jednak, gdyż mogłaby mieć przez to problemy. Z każdym treningiem pokazywał zatem to co chciał, nieraz naigrywając się z niej i przyprowadzając ze sobą kobiety do wynajęcia. Nie był oczywiście jakimś perwersem, żeby robić pewne rzeczy przy publiczności, ale śmiał się w duchu za każdym razem gdy pozwalał sobie na coraz więcej i wyczuwał moment w którym czarnooka zwiewa z pola treningowego zapewne czerwona jak piwonia. Tak łatwo było ją zawstydzić! Teraz to on był podglądaczem, i stanowczo nie podobało mu się to co widział..."


***

Czy nie widzisz, że to kraina zamętu?


Nobie
6. Zgnijesz w pierdlu

— Rzuciłem — odparł przygaszony.
Nara pokiwał ze zrozumieniem głową i wpatrywał się w gwieździste niebo. Noc była chłodna i ponura, ponownie zapowiadało się na deszcz. Wszystko stało się takie kłopotliwe. A seria zabójstw niespodziewanie rosła. Był cholernie zmęczony, a zamiast wrócić do domu, będzie musiał tułać się za Sasuke razem z Akimichim. Żałował, że zgodził się na ten przydział.

***

Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej, wtedy i łzy będą smakować jak szczęście

Erroay von Uchiha
11. Masz rację, nie mam wstydu

– Skąd pomysł, że udawałem? – spytał, zanim zdołał ugryźć się w język. Skoro Itachi był mu taki nieprzychylny, próby przekonania go do siebie raczej nie miały sensu. Tym bardziej że jego wiarygodność nie była w tym momencie najlepsza.
– Co udawałeś? Dobrego brata? Przecież już ci powiedziałem, że…
– Nie – przerwał mu. – Skąd pomysł, że udawałem coś, co w przyszłości nie miałoby szansy stać się prawdą?
Itachi skrzyżował ręce.
– Znam cię przecież.
– Znałeś – poprawił go. – Nie próbowałeś mnie poznać, odkąd wróciłem. Unikasz mnie i nie chcesz ze mną rozmawiać.
Itachi zmarszczył czoło, przyglądając się bratu, który wcale nie prezentował już takiej pewności siebie, jak przed chwilą. Poczuł, że sam mimowolnie się rozluźnia.

***

Naruto: Dogonić marzenia!


Unnoticed
1. Wyczekiwany powrót

– Wszyscy jesteśmy już chuninami – rzucił Chōji. - Neji i Shikamaru awansowali dwa lata temu na jōninów. Tylko ty z naszej grupy jesteś jeszcze geninem, wiesz?
Słysząc to Uzumaki nieznacznie się uśmiechnął.
– Wiemy gdzie jest Sasuke – powiedziała nagle, poważnym tonem Sakura.
Po tych słowach nastała cisza i wszyscy zaczęli świdrować wzrokiem blondyna, który nawet nie drgnął. Nie takiej reakcji się spodziewali. Dawny Naruto od razu chciałby wyruszyć, aby sprowadzić uciekiniera z powrotem.
– Ja też wiem – odparł po chwili spokojnym tonem Uzumaki, uśmiechając się nieznacznie. – Spotkałem go ponad rok temu w Kraju Trawy.
Wszyscy zebrani, oprócz Tsunade, wytrzeszczyli na niego oczy.

***

Historie spod mojego pióra


Saydovur
Rozdział 7

W budynku administracyjnym przebywało 8 osób. Za biurkiem siedział Hokage, a przed nim stała drużyna 7 oraz nowi mieszkańcy wioski. Z początku Trzeci ich zbeształ, ponieważ mieli wrócić prawie 2 tygodnie temu, a na dodatek nie przybyli sami. Gdy jednak Kakashi zaczął składać raport w sprawie misji, twarz Hokage wyrażała coraz większy szok z każdym kolejnym słowem. Sam Hatake stwierdził, że ta misja awansowała z kategorii C na B lub nawet rangi A, a takie wykonują sami jounini. Sarutobi był mocno zszokowany tymi informacjami, ale pogratulował drużynie pomyślne wykonanie misji i powrót w jednym kawałku.

***

Życie z Tobą jest piękne...


Hinata-chan
20. Dołączenie

- Musimy być czujni, ludzie, którzy posiadają taką chakre nie są zwykłymi pachołkami. Chwila nie uwagi i jesteśmy martwi – powiedział Neji cicho, a przez deszcz jego słowa były prawie nie słyszalne.
Nagle wszyscy, jakby na znak, podskoczyli w miejscu i z rozszerzonymi oczami odwrócili się za siebie. Przed nimi stała wysoka, jakby nie ludzka postać, której twarzy nie zdołali ujrzeć. Ich serca biły szybko, zostali tak prędko namierzeni, że to prawie niemożliwe.
- A więc to wy – zachrypniętym głosem odezwała się nieznana im istota, po czym zaczęła się śmiać donośnie i piskliwie.

***

Protokół: Nieumarli


Mayako
I. Nie wolno ci podejść

Dziwny warkot dotarł do podziemi, w których się znajdowali. Sai przeniósł wzrok na kubek z kawą i obserwował, jak tafla płynu zaczyna drżeć. 
— Co się dzieje? — syknęła Haruno, której Kakashi w pośpiechu pomógł wstać. — Kakashi, co się dzieje?!
Mężczyzna nadal wpatrywał się w sufit, kiedy nagle wszystko ustało. Popatrzył porozumiewawczo na Shisuiego, który trzymał w ręku krótkofalówkę i zaczął nawoływać Rin.
— Nie słyszy mnie — warknął — coś zakłóca zasięg.
— Zaczęło się — szepnął Hatake, mocniej obejmując Sakurę.
— Kakashi!
Zaskakująco potężny wstrząs i głośny wybuch sprawiły, że praktycznie wszystko poprzewracało się na ziemię, łącznie ze spanikowanymi ludźmi, znajdującymi się w pomieszczeniu. Dziwny rumor i chrzęst stawał się coraz głośniejszy, przez co nawet wrzaski kobiet zostały całkowicie zagłuszone. Kakashi pchnął Sakurę pod samą ścianę i chwycił za ramię Hinatę, z którą zrobił to samo, kiedy sypiący się na nich pył stopniowo pozbawiał go widoczności. Shisui ledwo dostrzegając jego działania, poszedł w ślady kapitana, choć niewyobrażalnie silne drżenie sprawiało, że nie mógł nawet dobrze skupić na niczym wzroku. Zasilanie padło chwilę po kolejnej fali wstrząsów. Hatake stanął przed Haruno i Hyuugą, i kiedy ogłuszający dźwięk osiągnął swoje maksimum, ich wzrok ponownie zawiesił się na suficie. Zdążyli zobaczyć jedynie monstrualne pęknięcie, które rozeszło się nad nimi, przypominając odrażające, pajęcze odnóża.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z nami