Szukaj

03 marca 2015

Nowe rozdziały



Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej, wtedy i łzy będą smakować jak szczęście
http://zakochani-bracia-uchiha.blogspot.com/

Akari, Erroay von Uchiha
21. Urodziny(1): Wielka pomyłka


Itachi odchrząknął głośno, sprawiając, że spojrzenie Sasuke zawędrowało w jego stronę.
– Nie wydaje ci się, że powinniśmy wyjaśnić sobie parę kwestii?
A więc stało się. Sasuke nie bardzo wiedząc, jak zareagować, po prostu posłał mu ponaglające spojrzenie. Itachi przez chwilę przypatrywał się bratu, zastanawiając się, jak rozpocząć tę trudną rozmowę. Mimo paru drobnych sprzeczek, dzisiejszego ranka dogadywali się tak dobrze, że szkoda by było to teraz zepsuć.
– Wiesz… wydaje mi się, że czasem błędnie interpretujemy swoje intencje i przez to nie potrafimy się porozumieć.
– Być może.
– I gdybyśmy sobie przybliżyli parę spraw, patrzylibyśmy na siebie zupełnie inaczej.
– Prawdopodobnie.
– Wcale nie musiałoby to dotyczyć kluczowych spraw. Odnoszę wrażenie, że wystarczyłoby, gdybyśmy powiedzieli sobie parę naprawdę błahych rzeczy, by wszystko się zmieniło.
– W sumie.
Między braćmi zapanowała cisza. Itachi z trudem powiedział to, co leżało mu na sercu. Sasuke zaś tylko potakiwał, co wcale nie było dla niego tak proste, jakby mogło się zdawać. Obaj wpatrywali się obecnie w swoje kubki, czekając, aż głos zabierze ten drugi.
– Sasuke, ja… – wyrzucił z siebie Itachi, tłumacząc sobie, że w końcu jest straszy, a więc mądrzejszy i odważniejszy. – Chciałbym ci powiedzieć, że między mną i…
Wypowiedź bruneta zagłuszył dzwonek do drzwi.
–… nie ma – dokończył pod nosem, po czym z cichym westchnieniem udał się, by sprawdzić kto to.

______


Naruto Uzumaki
Rozdział siódmy -fortuna


Aromatyczny zapach smażonego mięsa rozchodził się w powietrzu,delikatne podmuchy wiatru raz po raz unosiły resztki pozostałych na drzewie ciemno brązowych liści.Jasne światła reflektorów oświetlały sporych rozmiarów drewniane molo znajdujące się u brzegu krystalicznego oceanu ,którego powierzchnia w blasku górującego księżyca mieniła się rozmaitymi kolorami.Mimo ,że był to ostatni dzień listopada a zima zbliżała się wielkimi krokami to nadal bez problemu można było cieszyć się ładną i ciepłą pogodą.Dźwięki muzyki mieszające się z odgłosami rozmów oraz śmiechów wypełniały całą najbliższą okolice.Przez wielu tak bardzo oczekiwany festyn zbliżał się właśnie ku końcowi.

______

„Jedyny sposób, by oszpecić piękno, to ukazać jego szaleństwo.”
http://sasunaru-erroay.blogspot.com/

Erroay von Uchiha
13. Nowy problem


– Utonął? – zapytał Uzumaki.
Choji pokiwał tylko lekko głową.
– Doszedł prawie na sam środek jeziora. Kiedy oddalił się bardziej, zaczęli go wołać. Niestety, Kankuro wciąż to nakręcało. W pewnym momencie lód pękł. – Choji przełknął ślinę, cały czas spoglądając na swoje stopy. – Zanim nadeszła pomoc, było już za późno.
– Ja pierdolę – wyszeptał Uzumaki, nie odrywając wzroku od kolegi. – Ale to nie była wina Shikamaru…
– Nie była, a jednak kto na jego miejscu nie czułby się winny?
– Masz rację.
Akimichi podniósł się z ławki, dotknął swoich lekko wilgotnych spodni i skrzywił się nieznacznie. Naruto poszedł w jego ślady.

__________

We stopped checking for monsters under our beds when we realized they were inside us
anayanna-story.blogspot.com

Anayanna
Rozdział 36


- Gdzie ja jestem? - pytam po chwili, bo choć zadawałam to pytanie już wielokrotnie, ciągle nie usłyszałam na nie odpowiedzi. Mężczyzna nadal nie ma zamiaru jej udzielić, łączy tylko dłonie na wysokości dziwnie znajomej twarzy i przypatruje mi się badawczo, jakby ciekawy mojej reakcji. - Zostałam ranna w trakcie walki? Dlatego tu jestem? Co z Hidanem i Kakazu? Złapali jinchuriki?
Po każdym pytaniu daję mu kilka sekund na reakcję, ale oczywiście nie otrzymuję jej. Sapię ze złości, sama odpowiadając sobie na jedno z nich - nie mam na ciele żadnej rany, nawet najmniejszej blizny, siniaka czy odcisku. Nic co świadczyłoby o moim życiu jako kunoichi, nic co wyjaśniałoby nieustanne osłabienie, szpitalną salkę i nieznane otoczenie.

_______

Dożylnie SS

Zochan
3. Ucieczka

Przez cały czas walczyłem ze zmęczeniem i starałem się nie zamknąć oczu. Ta walka była jedną z najgorszych w moim życiu.
Chyba straciłem przytomność…
Ocknąłem się, kiedy poszułem, że coś smera mnie po szyi. Otworzyłem szerzej oczy, a po krótkiej chwili obraz stał się bardziej widoczny. Włosy. Różowe włosy, które należały do jednej osoby…
Sakura.
Co ona, do cholery, robiła w takim miejscu? I dlaczego właśnie ochoczo próbowała mnie uwolnić? Zauważyła, że jestem już przytomny, po czym użyła większej siły niż dotychczas. Sznur boleśnie wbił się w moją skórę, prawdopodobnie zostawiając na niej mnóstwo ran.

________


Sheeiren Imai
II Niewyjaśnione waśnie


- Po prostu odpowiedz na to pieprzone pytanie - warknął, a ona drgnęła.
Nie mogła zrozumieć, kim był człowiek stojący obok. Jakoś nie mogła tego pojąć. Nie znała go. Znała jego twarz, jego ciało, to kim był kiedyś. Teraz definitywnie stał przed nią ktoś obcy, ktoś nowy. Ktoś, kto fascynował ją swoim władczym zachowaniem. Ktoś, kogo właśnie zaczynała poznawać.
- Nie - odpowiedziała od razu. Zmierzyła go swoim spojrzeniem, chcąc zobaczyć do czego był zdolny. Jak bardzo potrafił być wściekły.

_______

"Jeżeli się wyróżniasz jesteś znienawidzony przez innych."
http://find-love-in-highschool-itasaku.blogspot.com

Beata Gruchała
Rozdział 9


Droga mijała jej bez jakichkolwiek komplikacji jednak cały czas martwiła się sytuacją z Itachim. Od momentu ich ostatniej rozmowy, nie odezwał się do niej ani słowem. W szkole nie zwracał na nią w ogóle uwagi, a gdy pisała do niego na czacie- nie odpisywał. Owszem, odczytywał wiadomości, ale nie odpisywał. Była pewna, że w jakimś stopniu zawaliła sprawę i chłopak się na niej zawiódł .

"W jakimś stopniu?! Raczej na całej linii, kretynko!"- pomyślała kwaśno różowowłosa.

Czarnowłosy miał nadzieję, że Sakura nie uwierzyła w te plotki. Ona jednak sama nie wiedziała co ma myśleć, ale im częściej się nad tym zastanawiała, tym bardziej przekonywała się co do niewinności chłopaka.

_______

Nyks- jeszcze zobaczysz co planuje...
http://nyks-tainna.blog.onet.pl/

M-cia
Rozdział 12- Gołąbki w Akatsuki


Itachi poruszył się, otworzył oczy i popatrzył na dziewczynę. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Spróbował się podnieść, jedynie co udało mu się tym osiągnąć to wylądowanie okrakiem na dziewczynie. Zerknął na nią, wyglądała tak niewinnie. Oparł ręce ręce tak, że głowa właścicielki pokoju, znajdowała się pomiędzy nimi. Przypomniało mu to wczorajsze zdarzenie. To jak się całowali, wylądowali na łóżku, a potem przeszywający ból głowy i ciemność. Najchętniej by to powtórzył, oczywiście bez tej ostatniej części. Zaczął rozmyślać, jak miło mogłoby być gdyby doszło do czegoś więcej. Szybko jednak odgonił te myśli. Co jak co, ale jest Uchiha, nie pozwoli zawładnąć sobą, jakieś lasce.


_______


Forfeit
V. Atak

 

Długowłosy szatyn stał właśnie na środku chodnika wpatrzony w irytującą, roześmianą twarz i zastanawiał się, z której strony powinien uderzyć swojego towarzysza. Stwierdził, że lewy policzek to idealne miejsce na punkt przyłożenia zaciśniętej pięści.
– To jak, zdradzisz mi coś? – Naruto wyszczerzył zęby, lecz po chwili poczuł ból. Zachwiał się, lecz utrzymał na nogach. – Ej, a to za co, idioto?
– Za marnowanie mojego cennego czasu – warknął.
– Myślisz, że rozmowa o twojej kuzynce to strata czasu? Przecież się przyjaźnimy! – krzyknął zdenerwowany blondyn.
– Zamknij się. Odwiedzisz ją, jak tylko Kakashi ci na to pozwoli – odparł poważnym, opanowanym tonem Neji. Przybrał na twarz swoją maskę obojętności, po czym minął kolegę bez słowa. Uzumaki stał jeszcze, patrząc za nim i piekląc się, oraz posyłając nieprzyjemne słowa pod adresem Hyūgi, lecz szatyn postanowił nie dać się wyprowadzić z równowagi przez bachora. Doprawdy, Naruto często jeszcze zachowywał się jak dziecko i nie mógł zrozumieć, że Hinacie należy się teraz odpoczynek.


______


Dita Regnif
Time for love cz.2

 

Chciała już cofnąć dłoń, kiedy niespodziewanie nakrył ją swoją i przyłożył do swojego policzka. Zaskoczona wbiła wzrok w ciemność, tam gdzie teoretycznie powinna być twarz chłopaka, z trudem opanowując odruch wyrwania ręki z uścisku. Gest emanował dziwną intymnością, która wydawała się Liv nie na miejscu. Nie znała tego człowieka i nie chciała mu robić złudnej nadziei.
— Chcesz wiedzieć? — zapytał cicho, a Senju z konsternacją odnotowała, że wyczuwa ciepły oddech rozmówcy owiewający policzki. Cholera, nawet nie dostrzegła, że znaleźli się tak blisko.
— To chyba logiczne, że tak — odpowiedziała po krótkim namyśle, odrobinę zdziwiona zmianą jaką wyłapała w jego głosie. Zupełnie jakby wiedział, że to kim jest, będzie dla niej problemem. — Kimkolwiek jesteś, mnie to nie zrobi różnicy.
— Obiecaj to.
— Słucham?
— Obiecaj, że gdy dowiesz się kim jestem, to to, nie wpłynie na te dwa dni.
— Odrobinę przerażasz, takim gadaniem — parsknęła nerwowo i bez ostrzeżenia, złapała bruneta za krawat zmuszając go do pochylenia głowy. — Masz moje słowo, a Senju nie rzuca słów na wiatr.


_____

Wiesz, zdaje się, że zatraciliśmy swoje dusze...
http://teoria-przypadku.blogspot.com/

Cień.
Rozdział I

 

W domu rozległa się muzyka oznajmująca połączenie. Naora z przyzwyczajenia sięgnęła po komórkę kuzyna i odebrała ją, w końcu wiedziała, że i tak zaraz przyjdzie.
- Hidan zaraz u ciebie będziemy. - zakomunikował dziewczęcy głos.
- To nie Hidan. Przekazać coś? - zapytała Naora zastanawiając się czemu nie wspomniał jej, że ma jakieś palny na wieczór inaczej przełożyliby jej przeprowadzkę na jutro. Jeden dzień mogła zaczekać. Nie robiłoby to żadnej różnicy.
- Odebrała jakaś laska! Mówiłam Ci, że zapomni i wystawi nas dla jakiejś cycatej panny. - usłyszała jak jej rozmówczyni mówi do kogoś innego, co spowodowało, że skrzywiła się nieznacznie. Zwłaszcza, że nieznajoma ewidentnie ją obrażała.
W tym momencie drzwi od mieszkania się otworzyły, a w drzwiach zobaczyła białowłosego z jej bagażem przez co zmarszczyła brwi i odsunęła telefon od ucha wyciągając dłoń z przedmiotem w jego stronę.
- Twoja znajoma, będzie tu zaraz.


_______

Przeznaczenie klanu Hyuga
http://historia-hyuga.blogspot.com/

Rozważna Romantyczna
Rozdział 16. Finały (2)


Nagle Hinata i reszta towarzyszy poczuła się senna. Księżycooka czuła jak traci powoli świadomość, w ostatnim momencie zauważyła, że to samo dopadło jej brata, zdołała tylko dosięgnąć swojego miecza. Padła nieprzytomna na posadzkę balkonu. Na arenie zapanowała cisza. Tylko niewielu ninja zauważyło, ze to rodzaj Genjitsu i zdołali uniknąć skutków techniki. Gaara wraz z rodzeństwem opuścił arenę, Sasuke nie zawahał się i ruszył w pogoń za wrogiem. Hinata zapadła w głęboki sen. Była otoczona ciemnością, nie wiedziała gdzie jest i co się z nią dzieje. Nagle usłyszała delikatny głos.
"- Obudź się, grozi Ci niebezpieczeństwo. Wstawaj, musisz walczyć! Pokonaj Genjitsu"


_______

 It is pure

ermentiss xo
 2

„Bo co, miałem spędzić kolejne tygodnie, miesiące czy nawet i lata w głupiej nieświadomości, gdy wyjaśnienia były na wyciągnięcie ręki? Z drugiej strony nie miałem żadnej pewności, że Konan – jeśli faktycznie miała tak na imię – mówiła prawdę i cała ta „impreza” miała być prawdziwym, złotym kluczem do rozwiązania tej cholernej zagadki, czyli po prostu Madary. Konan i Hidan pojawili się znikąd i roztrzaskanie mojej pewności co do gry Uchihy zajęło im zaledwie kilkanaście minut.”
 

_______


natafi
Rozdział 18 


- S-sakura.. C-co ty.. - jąkał się, gdy jego oczom ukazała się w pełni naga Sakura. Niby ten widok to nie jest dla niego nowość, jednak zaczął się denerwować.
- Przebieram się. - powiedziała najnormalniej w świecie, obracając się przodem do chłopaka z koszulą nocną w ręku. Jego oczy rozszerzyły się, a oddech przyśpieszył. Lustrował jej idealną sylwetkę i nie mógł przestać.
- Robisz to specjalnie? - spytał, starając się uspokoić.
- Nie, skądże. Po prostu się zapomniałam. - wywróciła teatralnie oczami.
- Jeśli zaraz się nie ubierzesz, to cię przelecę. - ich spojrzenia ponownie się skrzyżowały, a Gaara miał coraz cięższy oddech. Widać było, że jest gotowy do działania. 


_______

Odgaduję, co mógł znaczyć ruch twoich źrenic.
http://im-right-here-forever.blogspot.com/
 
BaddieKix
#4 Szereg dyskusji


Wykrzywiłem usta w grymasie.
- Wiesz to od Kiby czy Naruto? - zapytałem z ironią, nie do końca wiedząc, czy rzeczywiście chcę usłyszeć odpowiedź.
- Od Hinaty - oznajmił bez skrępowania, a ja powstrzymałem się od opuszczenia rąk.
Tak, to całkiem normalne, że dziewczyna mojego przyjaciela odwiedza w więzieniu mojego brata-kryminalistę i rozmawia z nim o moich relacjach z fankami! Powinienem chyba poczuć się zażenowany, ale już nic nie mogło mnie zdziwić.
- Ojej, a w zamian oferujesz jej przepisy na różnego rodzaju dania? Przyjaciółki-gospodynie? - prychnąłem, opierając przedramiona na stoliku.
Pokręcił głową z wyraźną dezaprobatą.
- Hinata jest wyjątkowo ciepłą osobą i bardzo ją lubię. To miła odmiana, gdy ktoś rozmawia z tobą o czymś innym, niż plany napaści na własną firmę czy włamanie się do archiwum policyjnego - obwieścił z sarkazmem, nie dając mi szansy na jakąkolwiek odpowiedź. - Wracając do moich spostrzeżeń, musi to być jedna z tych dwóch dziewczyn, które miały wrócić ze Stanów, co?


_______


Kareena Surabiku
Rozdział 1.


To była Hinata. Długie czarne włosy, które zwykle związywała, opadały jej teraz w nieładzie na ramiona i plecy, ale wyglądało na to, że jest cała i zdrowa. W rękach dzierżyła koniec rzemienia, którym związanych było dwóch zamaskowanych shinobi, potykających się co chwila. Hinata próbowała zmusić ich do pójścia do przodu, ale nie bardzo sobie z tym radziła. Spojrzała z nadzieją na Kankuro.
- Jeśli ich chcecie, niech ktoś się nimi zajmie, ja nie mam tyle siły – powiedziała z rozbrajającą szczerością.
Kankuro nie od razu zareagował na tę dość rozpaczliwą prośbę. Przyglądał jej się badawczo.
- Eee… Kto cię uwolnił? – zapytał z głupią miną.
Kunoichi popatrzyła na niego nie ukrywając, że pytanie ją uraziło.
- Budda zstąpił z nieba – odparła ironicznie. – Nie jestem kompletną łamagą. Już nie.


______


 Elena
Rozdział I -----> "Decyzja"


"[...] - Nie rozumiem… - opadła z powrotem na swoje miejsce i popadła w czarną rozpacz. Niemożliwe, by Sasuke miał zginąć tak bezsensownie. Z jej ręki w dodatku!
Madara westchnął i odezwał się pobłażliwym tonem.
- Jesteś o kilka stuleci za młoda, by to zrozumieć, dziecko. Zetsu będzie obserwował twoje postępy, a teraz odejdź.
- Uchiha-sama, proszę… - spróbowała raz jeszcze. – Wyjaśnij mi chociaż, dlaczego to robisz?
Madara wiedział, że siedząca przed nim kobieta nie odpuści dopóki nie będzie miała pewności, że jego krewniakowi nie grozi żadna krzywda. Wyglądało też na to, że gotowa była żebrać o jego bezpieczeństwo, choć zupełnie nie pojmował motywów jej działań. Postanowił jednak, że podzieli się z nią minimum wiedzy na ten temat. To zapewni efektywniejsze działania z jej strony.
- Bo nadszedł czas, bym w końcu się odrodził. A Sasuke to cenny zakładnik, zbyt cenny, by od razu go zabijać..."


______


Wirtualnie Anonimowa
Rozdział 1


- Mam na imię Sarada. A ty jesteś moją mamą – Zakomunikowała bez ogródek dziewczyna.
Że co?
Zapanowała między nami cisza, a ja korzystając z tej okazji, pozwoliłam sobie przez chwilę się jej przyjrzeć. Młoda dziesięcioletnia dziewczynka o krótkich czarnych włosach i oczach, na których widniały czerwone, delikatnej grubości okulary. Ubrana w bardzo ładny różowy sweterek, a do tego czarną spódniczkę. Miała przy sobie dużą torbę, która jak najwidoczniej skrywała wiele ciężkich rzeczy.
Nim zdołałam się odezwać, dziewczynka minęła mnie przy progu drzwi. Zaskoczona jej odwagą, obejrzałam się za nią. Zmierzała w kierunku salonu.
- Proszę… -Mruknęłam. Zamknęłam drzwi i ruszyłam za nią. Nadal nie mogłam przetrawić tej dziwnej informacji. Uważnie śledziłam jej ruchy. Ta jednak nie przejmowała się tym, co zamierzałam jej powiedzieć. Rozgościła się w najlepsze.
- Posłuchaj – Zaczęłam.- Musiała zajść pomyłka. Na pewno nie jestem twoją matką. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z nami