Szukaj

21 kwietnia 2016

Nowe rozdziały


Yami Kagayaki zaprasza. :)
Toya poleca piosenkę.




Skutek uboczny inteligencji


Yami Kagayaki 
7. Proste wyjaśnienie

Uśmiechnęła się diabolicznie, patrząc na swoje długie paznokcie. Nie mogła się uspokoić, bo nie wiedziała co się działo z Shikamaru. Najprostszym sposobem na przekonanie się, że nic mu nie jest będzie zobaczenie go na własne oczy. Zamierzała go znaleźć i kropka. Później przeanalizuje czemu jej na tym tak zależy i zagłębi się w logikę własnego popapranego umysłu.
Zerknęła na zegar. Pięć po dwunastej. Raczej się nie pojawią. Prychnęła i zaczęła siłować się ze śrubami. Zadając ostateczną śmierć swoim długo hodowanym pazurom.

___________________


Zwaśnione Rody


Dita Regnif
Rozdział 1

— Jestem zaskoczony — mruknął pod nosem Shisui, przymykając powieki i biorąc głębszy oddech.
— Czym? — zainteresował się Itachi, podnosząc do siadu. Podniósł leżącą obok broń i schował do etui, zerkając na przyjaciela.
— Nieobecnością Sasuke. Zdążyliśmy odbyć trening, odpocząć, a on jeszcze nie wparował na polanę żeby zobaczyć swojego ukochanego braciszka w akcji — zaśmiał się cicho, przykrywając ramieniem oczy.
— Zajęcia w akademii absorbują mu lwią część czasu — zauważył, mimowolnie uśmiechając się na wspomnienie jak chłopiec zawsze przybiegał aby go dopingować. Niemal zdzierał gardło zagrzewając do boju starszego Uchihę, a po pojedynku wyłaniał wyłącznie Itachiego jako zwycięzcę. W końcu nikt nie dorastał do stóp jego braciszkowi.
— No i jak ci, bez tego fanklubu? — parsknął z dobroduszną drwiną Teleporter. — Nie czujesz się pominięty? Chcesz może chusteczkę na otarcie łez?

___________________


"Bo czytanie jest przygodą i nieustanną wędrówką..."


Toya
6. Wyciągnięta dłoń

Czerwonowłosa zauważyła, że jej rozmówczyni bierze głęboki wdech. Zupełnie jakby obawiała się, że za chwilę nastąpi apokalipsa.
- Porozmawiajmy w klasie, Motomiya-san - najwyraźniej wewnętrzny dialog, połączony z oddychaniem, był w stanie sprawić, że Hinata mogła mówić płynnie, bez ciągłego jąkania się. Kazuki jednak szybko zorientowała się, że dziewczyna uspokoiła się tylko prozaicznie. Wprawne oko zdołało wychwycić lekko drżące ręce.
- Czy tam też będziesz brzmiała, jakbym za chwilę miała cię zabić, a potem zjeść twoje zwłoki, pani przewodnicząca?

___________________


Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej, wtedy i łzy będą smakować jak szczęście


Akari
36. Dostałem sygnał. To stanie się tego wieczoru

— Wypadek przy pracy — odparł spokojnie zrzucając zwłoki. Z cichym bum wylądowały w trawie, powodując, że maska osunęła się, upadając. Młody przystojny mężczyzna, z wykrzywioną w szoku i przerażeniu twarzą, z krwawą dziurą na wysokości klatki piersiowej. Szatynka przeniosła wzrok na członka Korzenia, który nieznacznie poruszył się, przyjmując pozycją wyjściową do ataku. Wyraźny znak, że bez walki się nie obejdzie. Miała rację. Nim zdążyła drgnąć, napastnik rzucił się, dobywając katanę w locie. Uśmiechnęła się, nie wykonując ruchy nawet o milimetr. Ostrze broni przeleciało przez nią, przecinając po ukoście klatkę piersiową. Zaskoczony mężczyzna zawrócił rękę dokonując jeszcze jednego ciosu na wysokości talii. Katana przeszła gładko, nie dokonując najmniejszego zadrapania. Odskoczył na bezpieczną odległość, szurając butami o żwirowatą nawierzchnię, tworząc kłęby dymy. Spojrzał na ostrze. Było wilgotne.

__________________


"If you could only see the beast you've made of me"


Leitha
Rozdział XCI - "Odwet"

W chwili wytchnienia odgarniam białe kołtuny spadające mi na czoło. Rozmasowuję też sobie kark. Przez większą część drogi to Sasuke niósł dla mnie ogromny miecz Suigetsu, ale przez ostatnią godzinę jego ciężar spoczywał - dosłownie - na moich barkach.
- Najgorsze przed nami - oświadczam cicho, dopatrując się pierwszych rozwidleń w tunelu. - Będziesz musiał mnie czasami uderzyć, gdy palnę coś durnego. By wyglądać wiarygodnie.
Sasuke unosi kobiecą brew. Jego kroki stukają równomiernie, niosąc się echem. Całe szczęście, że nie wczuł się w rolę na tyle, by kołysać biodrami, bo umarłabym chyba ze śmiechu.
- Nie będę miał z tym problemu.
- Ani z udawaniem Karin, zdaje się - prycham. Przejeżdżam językiem po ostrych zębach. - Sui wspominał, że jest przemądrzałą suką.

______________________


Nie pytaj dlaczego, po prostu zostań.


Nobie
Rozdział 8 "Demon ciemności"

Ściął jednego tęgiego faceta o głowę, tym samym uwalniając dwójkę dzieci z jego rąk. Galopując dalej, przewrócił niskiego mężczyznę, który próbował dorwać się do pięknej, czarnowłosej kobiety. Koń zdeptał mu kości, ale Sasuke jednak na tym nie poprzestał. Zeskoczył z wierzchowca i unosząc katanę ku górze, zamachnął się na turlającego oprawcę i wbił ostrze w głowę. Uczucie gładko wchodzącego ostrza w ciało, w mózg jak w masło, przyprawiło go o lekkie dreszcze. Trysnęła krew. Uchiha długo wpatrywał się w cieknącą osokę i w przerażony wyraz twarzy swojej ofiary, napawając się tym widokiem do cna. Błogi stan zapomnienia przerwał mu okrzyk kobiet, które szarpały się z dwójką uzbrojonych mężczyzn, próbujących zaciągnąć grupkę dzieci do jakiejś starej ciężarówki. Zostawił konia samopas i pognał w ich kierunku.

___________________


„Need you now” – Jednopartówki || SasuSaku


Okeyla Kodori
„Aniołku” (ShikaTema)

Beznadzieja.
Pustka, cisza, głośne chwile samotności.
Beznadzieja. Znowu.
Siedzę w miękkim, skórzanym fotelu. Nade mną miga upierdliwa żarówka, która już trzeci dzień prosi się o wymianę, a ja delektuję się każdą dawką powietrza. Melancholijny nastrój wywierca mi ogromną dziurę w brzuchu, więc sięgam po kolejnego papierosa, który, tak jak poprzednie, nie pomoże ani trochę. Przede mną stoi zdjęcie – twoje zdjęcie, beztroskiej, szczęśliwej, a ja mam ochotę rozwalić znajdujący się nieopodal, cholernie drogi stolik.
Jak do tego doszedłem? Kiedy stałem się tak b o g a t y?
Bogaty wewnętrznie, Aniołku myślę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z nami